Willa Flora

Przejeżdżając ulicą Grunwaldzką, pewnie nie raz zastanawialiście się, co to za dziwny budynek, przypominający dworek, znajduje się na odcinku między ulicą Szylinga a Liceum nr 1, pod adresem Grunwaldzka 3, dokładnie naprzeciw Szpitala.

Niewiele osób pewnie wie, że jest to najstarszy budynek zachowany przy ulicy Grunwaldzkiej. Dzisiaj zaniedbany, popada w ruinę, ale dawniej był to obiekt tętniący życiem, z otoczeniem parkowo-ogrodowym, ulubiony cel wycieczek poznaniaków za miasto.

Tak, zgadza się, za miasto.

Ulica Grunwaldzka, wtedy Kaiserin Auguste Victoria Strasse, była podmiejskim traktem prowadzącym do pobliskich miasteczek.

Budynek, którego budowę rozpoczęto w 1872 roku, znajdował się więc w szczerym polu, dookoła, aż do dworca kolejowego, nie było nic. Wtedy te tereny były zielonymi płucami miasta, dlatego też wybór miejsca na budowę budynku był doskonały.

Inwestorem, który wpadł na pomysł budowy willi Flora, był poznański przedsiębiorca a zarazem mistrz murarski Bolesław Margowski. Warto wspomnieć, że realizował on także inne wielkie projekty, m.in. Bazar w Poznaniu, czy pałac w Owińskach, znał się doskonale na technologii materiałów budowlanych.

I to właśnie on wymyślił ideę budowy pięknego, okazałego budynku w formach włoskiego renesansu z portykiem z jońskimi kolumnami i toskańskimi filarami na narożach. Taki, niewątpliwie wyróżniający się budynek wraz z kompleksem ogrodowo-rozrywkowym miał przyciągnąć w to miejsce poznaniaków. I to się niewątpliwie udało.

Tłumnie przyciągali w to miejsce ludzie nie tylko bogaci, ale i mniej zamożni, reprezentujący klasę średnią, urzędnicy, rzemieślnicy, przychodzili z całymi rodzinami, aby zjeść obiad w tutejszej restauracji i skorzystać z rozrywek, które willa Flora oferowała. A było tych rozrywek sporo. Oprócz dobrej kuchni można było skorzystać z kręgielni, obiekt także posiadał muszlę koncertową. Był tam też piękny ogródek rozrywkowy z restauracją, za którą znajdowała się obszerna sala dla gości. Huczne zabawy odbywały się zarówno w budynku, jak i w ogrodach willi Flora.

W latach 1910-1912 dobudowano salę widowiskową. W tym czasie w ogrodach willi Flory zbudowano pierwsze w Poznaniu korty do tenisa, które zimą były zamieniane w lodowisko.

Po ponad pięćdziesięciu latach od momentu powstania funkcje rozrywkowe obiektu zaczęły zanikać, na co miała wpływ między innymi szybka rozbudowa terenów między ulicami Głogowską a Bukowską. Ale wtedy pojawił się nowy ciekawy rozdział w historii tego miejsca. Otóż swoją siedzibę w budynku miało „Polskie Przedsiębiorstwo Filmowe Popfilm”. Była to polska wytwórnia filmowa, powstała w 1926 roku w Poznaniu. Popfilm najpierw wynajmował pomieszczenia w budynku kina Apollo, a następnie w latach 1927-1932 przeniósł się do willi Flora. W nowej siedzibie Popfilm posiadał atelier filmowe, na które została zaadaptowana sala balowa, miało ono profesjonalne oświetlenie, a także nowoczesne laboratorium. Wytwórnia ta zrealizowała kilka filmów dokumentalnych oraz fabularyzowanych, przedstawiających walory Poznania. Wnętrza willi Flora pojawiają się m.in. w komedii „Milionowy Spadkobierca”.

W momencie, gdy Popfilm wyprowadził się ostatecznie z pomieszczeń willi Flora, ponownie otwarto w niej restaurację – jej nazwa brzmiała wtedy Dwór Grunwaldzki. Ta nazwa funkcjonuje zresztą nadal za sprawą strzelnicy sportowej, która ma swoją siedzibę pod adresem Grunwaldzka 3.

Po drugiej wojnie światowej obiekt nie odzyskał swojej świetności, a obecnie niszczeje. Sprawą zabytku zajmuje się obecnie Fundacja Ratowania Zabytków i Pomników Przyrody, która postawiła sobie za cel uratowanie willi Flora przed zniszczeniem.