W ostatnich dniach w polskich mediach zrobiło się głośno o historii małpki, która podbiła serca internautów na całym świecie. Chociaż wydarzenia rozegrały się tysiące kilometrów od Poznania, ich echo dotarło także do nas i znalazło artystyczne odbicie w przestrzeni miejskiej.
Małpka, która poruszyła internet
Mały makak japoński o imieniu Punch (czasem nazywany Punch-kun) urodził się w zoo w mieście Ichikawa w Japonii. Tuż po narodzinach został porzucony przez matkę, co rzadko się zdarza.
Pracownicy zoo interweniowali, karmiąc go i opiekując się nim ręcznie, a w ramach wsparcia emocjonalnego podarowali pluszową zabawkę, dużego orangutana z IKEA. Ta „maskotka-matka” stała się dla Puncha jedynym towarzyszem i źródłem pocieszenia.
Nagrania, na których mała małpka trzyma pluszaka, tuli go lub nosi przy sobie, obiegły media społecznościowe, zdobywając miliony wyświetleń i współczucie internautów. W krótkim czasie historia Puncha stała się globalnym fenomenem, pod hashtagiem #HangInTherePunch.
W międzyczasie zoo informowało, że Punch zaczyna się powoli integrować z innymi makakami, choć początkowe próby kontaktu bywały trudne.
Mural w Poznaniu
Poznański streetartowiec KAWU postanowił włączyć ten światowy fenomen do swojej sztuki ulicznej. Przy wejściu do Starego ZOO w Poznaniu pojawił się mural przedstawiający właśnie małpkę Punch, uśmiechniętą i trzymającą maskotkę, którą znać możemy z wiralowych filmów i zdjęć w sieci.
Choć mural zbiera wiele pozytywnych komentarzy doszło do interwencji służb. Według relacji świadków funkcjonariusze pojawili się na miejscu, skuwając i odprowadzając KAWU do radiowozu. Teraz policja ustala, czy właściciel obiektu zdecyduje się złożyć zawiadomienie dotyczące malunku na ścianie.
Ściana, na której powstał mural, znajduje się na terenie miejskim i potencjalnie podlega ochronie, więc choć wizualnie cieszy oko, jej wykonanie bez zgody może się wiązać z konsekwencjami prawnymi.
Poznań od lat żyje kulturą street artu, muralami, graffiti i barwnymi dekoracjami ścian. Artyści tacy jak KAWU dodają miastu kolorów w przestrzeni publicznej ubarwiając często zaniedbane ściany. To jednak również prowokuje społeczność do dyskusji nad granicą między sztuką a wandalizmem.















