Na ulicy Stolarskiej, tuż na tyłach szpitala przy ulicy Grunwaldzkiej, wznosi się masywna bryła kościoła świętego Michała Archanioła. Jednak niewielu Poznaniaków zna jego fascynującą przeszłość.
Niegdyś w tym miejscu warzono piwo, a przez szeroką bramę zakładu wyjeżdżały ciężkie wozy, które rozwoziły beczki do restauracji i wyszynków w całym mieście.
W połowie XIX wieku Poznań dusił się w ciasnych murach pruskiej twierdzy. W mieście brakowało miejsca pod nową zabudowę, a ceny nielicznych wolnych gruntów osiągały niebotyczne kwoty. Z tego powodu potężne zakłady przemysłowe zaczęły przenosić się na obrzeża miasta. Takie rozwiązanie gwarantowało więcej przestrzeni i niższe koszty inwestycji.
Jednym z takich przedsiębiorstw był prężnie działający Browar Bawaria. Wzniesiono go na samym końcu niewielkiej uliczki, która odchodziła od ówczesnej ulicy Augusty Wiktorii, czyli dzisiejszej ulicy Grunwaldzkiej. Zakład rozwijał się znakomicie. Warzelnie pracowały pełną parą, a kompleks składał się z wielu budynków, w tym potężnej słodowni oraz ceglanej wieży suszarni. Okoliczni mieszkańcy nazywali tę wieżę potocznie „basztą”. Browar przez dziesięciolecia zaopatrywał lokale w świeże piwo, stając się ważnym punktem na gospodarczej mapie dawnego Poznania.
Meble zamiast beczek z piwem
Koniec pierwszej wojny światowej przyniosły miastu ogromne zmiany. Poznań wrócił do odrodzonej Polski, a wielu niemieckich przedsiębiorców opuściło Wielkopolskę. Browar Bawaria stracił właścicieli, popadł w problemy finansowe i ostatecznie zbankrutował. W 1920 roku opuszczoną posesją oraz niszczejącymi budynkami zainteresował się zarząd Spółki Stolarskiej.
Przedsiębiorcy szybko dostrzegli potencjał ogromnych hal fabrycznych. Nieruchomość zakupili za kwotę 275 tysięcy ówczesnych marek. Nowi właściciele od początku wiedzieli, że uruchomienie nowej produkcji pochłonie kolejne 100 tysięcy.
Inwestycja jednak szybko się zwróciła. Spółka uruchomiła w dawnym browarze nowoczesną fabrykę mebli. Wyroby tego zakładu zdobyły wielkie uznanie w całej Polsce. W samym Poznaniu firma posiadała magazyny we własnych kamienicach, zlokalizowanych przy Starym Rynku oraz przy ulicy 27 Grudnia.
Trudne poszukiwania nowej świątyni
W latach dwudziestych XX wieku zachodnie dzielnice Poznania gwałtownie się rozrastały. Do kościołów na Łazarzu i Jeżycach napływały tłumy wiernych. Świątynie pękały w szwach. Ksiądz Karol Radoński, proboszcz jeżyckiej parafii, rozpoczął usilne starania o utworzenie nowej wspólnoty.
W latach 1922–1924 duchowny szukał parceli pod budowę nowego kościoła. Prowadził nawet zaawansowane rozmowy z właścicielami popularnego ogródka rozrywkowego Willa Flora przy ulicy Grunwaldzkiej. Niestety, negocjacje nie przyniosły rezultatów.
Sprawa ucichła aż do początku lat trzydziestych. Wtedy to likwidująca się Spółka Stolarska zaproponowała Kościołowi wykupienie swoich zabudowań i przekształcenie ich na cele sakralne. Początkowo pomysł ten wywołał konsternację. Jak zapisał po latach w kronice ksiądz Ludwik Bielerzewski, taka adaptacja „w owych czasach wydawała się rzeczą nierealną, a nawet niewłaściwą”.

Przełom nastąpił w 1932 roku. Grupa zaangażowanych pań z parafii łazarskiej spotkała się z prymasem Augustem Hlondem. Kobiety zaproponowały utworzenie tymczasowej kaplicy w opuszczonym pawilonie Polonii Amerykańskiej, który pozostał po Powszechnej Wystawie Krajowej (PeWuKa).
Spółka Stolarska błyskawicznie wykorzystała ten moment i ponowiła swoją dawną ofertę. Prymas osobiście przyjechał na ulicę Stolarską. Po wnikliwej wizji lokalnej uznał, że znacznie lepiej zaadaptować solidne budynki poprzemysłowe, niż tworzyć prowizoryczną kaplicę w starym pawilonie. 19 kwietnia 1932 roku parafia sfinalizowała umowę. Za kwotę 300 tysięcy złotych Kościół nabył ogromną działkę o powierzchni niemal 10 tysięcy metrów kwadratowych.
Od słodowni do ołtarza
Prace adaptacyjne ruszyły w imponującym tempie. Ksiądz Stanisław Budaszewski oraz nowy proboszcz, ksiądz profesor Tadeusz Nowakowski, nadzorowali przebudowę z niezwykłym zaangażowaniem. Projekt nowej świątyni przygotował architekt Kazimierz Ruciński, a prace budowlane zlecono Marianowi Budzyńskiemu.
Już po pięciu miesiącach, 10 lipca 1932 roku, uroczyście poświęcono tak zwany kościół dolny. Urządzono go w przepięknej, sklepionej piwnicy dawnej słodowni browaru. W uroczystości wzięli udział najważniejsi goście: prymas August Hlond, prezydent Poznania Cyryl Ratajski oraz tłumy mieszkańców. Nowa parafia liczyła aż 15 tysięcy wiernych.

16 stycznia 1938 roku prymas Hlond uroczyście konsekrował kościół górny. Dolny poziom zyskał wówczas miano kaplicy Matki Boskiej Ostrobramskiej. Architekt Jan Zbijewski, wykładowca w poznańskiej Szkole Sztuk Zdobniczych, zaprojektował natomiast stylowe wyposażenie do nowego, przestronnego wnętrza.
Okres świetności nowej świątyni przerwała brutalnie II wojna światowa. Niemiecki okupant błyskawicznie zamknął kościół św. Michała Archanioła. Zamiast wiernych, do nawy trafiły zrabowane polskie księgozbiory. Niemcy urządzili w kościele gigantyczną składnicę (Buchsammelstelle). Zwieźli tu od półtora do dwóch milionów książek.
Powojenna odbudowa: Włoskie inspiracje
Zaraz po wojnie zrujnowane budynki parafialne wykorzystywał jeszcze do 1947 roku Uniwersytet Poznański. Proboszcz korzystał wtedy z poewangelickiego zboru św. Anny przy ulicy Matejki. Dopiero w 1948 roku nowy proboszcz, ksiądz Alfons Kasior, wrócił na ulicę Stolarską i podjął się odbudowy dawnej świątyni.
Podobnie jak przed wojną, najpierw uruchomiono dolny kościół. Parafia dysponowała bardzo skromnymi funduszami, dlatego proboszcz wraz z pomagającym mu architektem Kazimierzem Ulatowskim poprosili władze miasta o zgodę na prowizoryczny remont.
Przed wojną świątynia posiadała potężny front, charakterystyczny dla ciężkiej architektury znanej z projektów Adama Ballenstedta czy Konstantego Jakimowicza. Po wojnie zrezygnowano z tych form. Architekci zmienili układ kruchty i elewację frontową.
Ostatecznie bryła kościoła upodobniła się do wczesnochrześcijańskich bazylik z VI wieku, takich jak słynne Sant’Apollinare Nuovo czy Sant’Apollinare in Classe w Rawennie. Wejście poprzedza dzisiaj niższy przedsionek z pięknymi arkadami. Z boku wznosi się smukła dzwonnica na planie koła, która swoim kształtem w subtelny sposób nawiązuje do dawnej, browarnej wieży słodowni.

Wyjątkowy ślad na mapie Poznania
Adaptacja poprzemysłowego gmachu na dwupoziomowy kościół to fenomen w skali całego kraju. Kościół św. Michała Archanioła przy ulicy Stolarskiej stanowi zjawisko absolutnie bez precedensu na architektonicznej mapie Poznania.
Dziś budynek ten pozostaje nie tylko miejscem kultu, ale także cennym zabytkiem i milczącym świadkiem fascynującej historii stolicy Wielkopolski.
Żródła: Kronika Miasta Poznania 2011 nr 2, Grunwald. Aleksandra Dolczewska, Kościół w browarze, s. 28-43.
